Rozdział 3.
-Halo? Halo? – wrzeszczała do słuchawki Jeylin – Halo Audrey?! Audrey! Słuchaj właśnie przyleciał Justin i teraz rozmawia z Carter! Dał jej bukiet róż! Czerwonych! Słuchaj ja chyba na serio zacznę wierzyć że miłość jest piękna! Oni są tacy zakochani! – jęczała rozmarzona, a ja ze zdumienia musiałam usiąść na walizce.
-Jak…ttto? – wydukałam
-Normalnie! Zajęte! Wiesz… kiedy będziesz? Jedziesz już? Jedziesz?
-Nie, no czekam na taksówkę. A te zejście, to aby nie za szybko, hę? – spytałam
-Może i tak, ale oddam ci moje całe kieszonkowe z całego roku jeżeli im to powiesz.
-Serio?Z całego roku? – musicie wiedzieć że Jeylin ma ogromne kieszonkowe
-To była PRZENOŚNIA idiotko! Oczywiście że ci nie oddam, nawet jeżeli jesteś moją najlepszą na świecie psiapsiółą i w przedszkolu dałaś w pysk temu głupiemu Alanowi, bo zabrał mi łopatkę!- wrzasnęła
-Nie oczekiwałam zbyt wielkiej dobroci z twojej strony. Przyzwyczaiłam się…dobra papa buziaczki, bo przyjechał jakiś gruchot z napisem TAXI i mam zapewne do niego wsiąść.
-No to powodzonka. Baj!
/KRT/
Tak, wsiadłam do tego podejrzanego pojazdu, bo chciałam być jak najszybciej w domku Jeylin. Wydaje mi się, że wszyscy tam byli i to pierwszy raz od dawna z Justinkiem naszym ‘koffanym’.
-Jak najszybciej! Pędzisz, to ci dopłacę! – wrzasnęłam na taksówkarza, który nie był zbytnio wesołym człowiekiem, o ile był człowiekiem, a nie zjawą.
-Adres?- mruknął
-[Biiiip] – wiecie, ochrona danych i takie pierdzioły. Facet był niezły i popędził jak wariat. Kocham takich taksówkarzy, zaraz byłam na miejscu, koleś wypakował mi walizki i z piskiem opon popędził przed siebie. Wparowałam do domu z piskiem „AAAAAAAAA Audrey wróciłaaaaaaaaaa” i zostałam powitana tymi samymi słowami przez Mickey’a, Christiana i Jeylin. Przytuliłam się do każdego po kolei. Z Christianem złożyliśmy sobie dodatkowo mokry pocałunek. Jeylin była tak podjarana moim powrotem, że cały czas podskakiwała w miejscu.
-Audrey?! I jak było w Chicago? Opowiadaj! –piszczała, gdy wszyscy zebraliśmy się na kanapie w salonie. (Łącznie z Justinem i Carter ach ach ach)
-Mam rodzinę. Brata, siostrę, mamę i tatę. Ale wolę być tu – z wami. – uśmiechnęłam się. Po długich rozmowach, których nie chce mi się przytaczać postanowiliśmy się doprowadzić do porządku, żeby rozpocząć wieczór filmowy. Wzięłam kilka rzeczy z kosmetyczki, ruszyłam do łazienki wykonałam kilka zabiegów upiększających i popędziłam na dół, gdzie wszyscy już byli. Leżeli na materacach przed telewizorem. Wcisnęłam się między Jey a Christiana i pomyślałam sobie jak to mi teraz bosko i błogo…
***
-Wstajemy! – szepnął mi Christian do ucha
-Ja nie. Za nic w świecie!- zaprotestowałam
-A za śniadanie do łóżka? – spytał
-Aha, tylko chciałabym je zobaczyć! – otworzyłam jedno oko i rzeczywiście. Stał z tacą po brzegi wypełnioną najróżniejszym żarełkiem. Postawił mi to wszystko na kolanach.
-A może pójdziemy do stołu? – zaproponowałam, a tam zastałam jeszcze jedną tacę z pysznościami. Christian podał mi sweter i skarpety. Ojej, jaki on romantyczny… usiadłam i spojrzałam na „to wszystko” Było tyle żarcia, opowiem wam wszystko. Naleśniki z miodkiem, wielka kanapka z szynką, sałatą i innymi pierd ziołami, dwa litry Peppera, kawa w filiżance(razy dwa), koktajl truskawkowy, masa piankowa, pianki truskawkowe, ciastka maślane z dżemem, kubeł popcornu maślanego, M&M’s, słoik Jelly Belly, żelki bekonowe, Kinder Bueno na talerzu i kubek lodów Ben&Jerry’s o smaku pieczonych pianek(S’mores).
-Co powiesz na leniwy poranek we dwoje?
-Eee…jestem na tak! – wpakowałam w siebie trzy pianki na raz
-Wiesz kupiłem ci parę prezentów… Jey mi pomogła wybierać, także się nie bój.- wyszczerzył ząbki
-Oooo a kiedy je dostanę? – spytałam wydłubując dżem z ciastka(tak jest lepiej) – jak będę grzeczna?
-Nie, bo to niemożliwe. Kiedy ładnie zjesz śniadanko.
-Czyli że? No bo chyba nie to wszystko!
-Nie, ale musisz zjeść kanapkę i wypić kawę. Bo to zrobiłem sam!
-Bardzo chętnie. – zgodziłam się i wychyliłam po kanapkę. Za chwilę zatopiłam zębiska w chrupiutkiej bułeczce.
-I jak? – spytał podekscytowany
-Pycha. – powiedziałam z pełnymi ustami
-Wiesz, że sam robiłem?
-Tiaaa…coś tam wspominałeś. – uśmiechnęłam się pobłażliwie i wepchnęłam sobie do ust kawałek sałaty
-Popatrz, przedstawiam ci pana Mięska! – zaczął chodzić po stole kawałkiem kiełbasy ze swojej kanapki – Dzień dobry śliczna panienko! Jam ci pan Mięsek. – udał że się kłania
-Dzień dobry – parsknęłam śmiechem – Eee… panie Mięsku.
-Eee…to idiotyczne. – skończył pakując pana Mięska do buzi. – nie ma pana Mięska!
- Zjadłeś go! – pisnęłam
-I był… pychotkowaty! – wyszczerzył się
-Dobra, przestańmy gadać o twoim okrucieństwie, bo już wypiłam kawę. – dopomniałam się
-Dobra. Sama chciałaś. – podszedł do szafy i wyciągnął pięć zgrabnych paczuszek w czerwonym papierze.
-Proszę. – wręczył mi je dumny jak nie wiem co. Od razu zerwałam papier z pierwszej. Była tam słodka bransoletka w słodkim pudełeczku. Wzruszyłam się, a gdy doszłam do piątej ryczałam. Musiał na to wydać kupę kasy. Przytuliłam go mocno.
-Nie musiałeś. – szepnęłam mu na ucho
-Ale chciałem, nawet nie wiesz jaką mam radochę. – odsunął się nieco i znów przybliżył. Delikatnie odsunął mi grzywkę z twarzy i musnął moje usta. Uśmiechnęłam się delikatnie i złożyłam mu ciepły pocałunek w kącik ust.
-Bam bam bam i tu was mam! – gwałtownie od siebie odskoczyliśmy, to Jeylin, właściwie to powinniśmy być na to przygotowani, bo obydwoje dobrze znamy to dziecko słońca. – Nie przeszkadzajcie sobie… - zwróciła wzrok na stół – O! Żarełko! Tak! Jeylin lubi!– wpakowała sobie trzy ciastka do ust. – Siałam tyko pofiecieć sze jeciemy na plasze i szy nie jeziecie s nami – spojrzałam na Christiana z iskierkami w oczach. On też kochał plażę. Bardzo. Uśmiechnął się, czyli że „tak”!
- A nasz poranek ‘tylko we dwoje’? – spytałam
- Ocho, Beedsy miały poważne plany. – mruknęła Jey
-Beedsy? – spytał Chris
-Tak, tak – machnęła ręką – prawa autorskie dla Carter McArris.- Jedziecie?
-Możemy spędzić romantyczny wieczór, jeżeli nie masz nic przeciwko. – powiedział Christian uśmiechając się szeroko
-Tak. Jedziemy. – poinformowałam. Jeylin podeszła do drzwi i gwałtownie je otworzyła. Do środka wpadli z hukiem Carter i Justin.
-Aaa! Justin Bieber w moim pokoju! – pisnął Beadles
-Gdzie?! – podniosła się z podłogi Carter z zdezorientowaną miną
-To nie jest twój pokój! – wrzasnęła Leen wymierzając oskarżycielsko palcem w Chrisa
-Przepraszam – spuścił głowę
-Gdzie jest Justin Bieber? – przybiegł Mickey
-Tu idioto! – powiedział Justin. Justin Bieber.
- No tak! – palnął się w czoło
-Aaaaaaa! – wrzasnęła Carter
-Aaaaaaa! – wrzasnęłam odruchowo
- Co ‘Aaaaaaa!’? – spytał Justin
- A nic, tak sobie piszczymy. – wzruszyła ramionami Carter
-Baby… - mruknął Mickey
-Co baby? Co baby? – przedrzeźniła go Leen
-Nieważne. Jedziemy?
-Musimy się przygotować, prawda baby? – powiedziałam
..::..Pytania w komentarzach, jak bd dużo to zrobie oddzielną notkę , acha i jak wam się podoba nowy wygląd? Ja go kocham!
NAUSTRICE
MOJE Beedsy !!! JA chcem już następny sprężaj sie kochana !
OdpowiedzUsuńmoze byc no bo malo sie dzieje
OdpowiedzUsuń55 years old Information Systems Manager Stacee Pedracci, hailing from Thornbury enjoys watching movies like The Derby Stallion and Astronomy. Took a trip to Abbey Church of Saint-Savin sur Gartempe and drives a XF. dowiedziec sie tutaj
OdpowiedzUsuń